I Love Box – Grudzień

Od grudnia na rynku pojawił się nowy box urodowy I Love Box. Założenie tak działających boxów jest takie, że kupujecie box, którego zawartość jest dla Was niespodzianką. Czasem firmy ujawniają jakiś produkt z boxa, co z pewnością ma zachęcić do zakupu. I Love Box wypuściło swój pierwszy box w grudniu, a jego zawartość budziła zachwyty i kontrowersje 🙂

I Love Box

Z mojego punktu widzenia choć zawartość może wydawać się monotematyczna, idea grudniowego boxa do mnie przemawia. Dla mnie grudzień to miesiąc obdarowywania, więc dzięki I Love Box dwie bliskie mi osoby otrzymały fajne zestawy świąteczne.

I Love Box

Zawartość takich zestawów świątecznych to żel i płyn do kąpieli w jednym, masło do ciała, oraz myjka. Więcej o tych zestawach przeczytacie Tutaj
Cena dużego zestawu to ok. 59,90zł.
Cena mini zestawu to ok. 21,90zł.

I Love Box

Ponieważ siebie też lubię rozpieszczać, bardzo ucieszyłam się z tej cudnej kuli do kąpieli od Bomb Cosmetics. Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczkami wanny, wiecie że kąpiel to swego rodzaju rytuał, który mogą umilać pewnego rodzaju produkty. Cena pułkowa ok. 15,90zł.

I Love Box

W boxie znalazła się również świeca zapachowa o cudownym malinowym zapachu i w takim słodkim ubranku. Uwielbiam świece, a o tej porze roku to mój codzienny rytuał, który umila mi te długie zimne wieczory… Cena pułkowa świecy to ok. 69,99zł.

I Love Box

A na koniec coś bardzo interesującego… Gąbka Spongelle, która jest nasączona płynem myjącym. Myślę że jest to ciekawe rozwiązanie zwłaszcza dla osób podróżujących, bo taka gąbka powinna wystarczyć na ok. 14 myć. Czyli idealnie na dwutygodniowe wakacje. Jak się sprawdzi zobaczymy 😉
PS plotki głoszą, że ta gąbka ma się wkrótce pojawić w Douglas. Cena półkowa to ok. 49,90zł.

spongelle
Podsumowując 🙂
Box jest dla osób, które lubią niespodzianki, lubią testować nowe rzeczy i lubią przy tym zaoszczędzić. Zawartość jest oczywiście zagadką i nie zawsze może nas w pełni zadowolić, ale warto też mieć na względzie, że w przypadku boxa grudniowego, za około 90zł otrzymujecie zawartość za około 220zł. Ma nadzieję że taka tendencja zostanie utrzymana 🙂
A już za kilka dni będziecie mogli zamówić boxa Walentynkowego ->  TUTAJ
Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.
Joanna Malinowska

Propozycje na świąteczny prezent – I LOVE COSMETICS

Kobiety kochają kosmetyki? Pewnie że tak, więc poznaj propozycje na świąteczny prezent.

Świąteczne zestawy

Święta tuż tuż, a co za tym idzie myślimy już chyba wszyscy o tym by obdarować naszych bliskich jakimiś drobiazgami. Część z Was już z pewnością pomyślała o tym wcześniej. Część na ostatnią chwilę będzie szukać jakiegoś fajnego pomysłu na efektowny drobiazg.

Niedawno w moje ręce wpadły słodkie zestawy kosmetyczne, które swym kolorowym i cukierkowym wyglądem z pewnością przykują oko nie jednej nastolatki…

Tyle że ja już dawno nastolatką nie jestem, a mimo to nie mogłam się oprzeć tym kosmetykom. Sami zobaczcie jakie mają piękne opakowania. Choć zdaję sobie sprawę, że zawartość jest równie ważna, to osobiście bardzo zwracam uwagę na takie detale, jak opakowanie prezentu który dostaję.

No i co? Ładnie to wygląda i jestem pewna, że na twarzy obdarowanej osoby z pewnością pojawi się u śmiech. Takie zestawy występują w różnych rozmiarach i kombinacjach.

Mini Box  to koszt zaledwie 21,90 zł, a w środku znajdziecie krem do kąpieli i pod prysznic (100 ml), odżywcze masło do ciała (50 ml) oraz fajną gąbkę body puff.

Nieco większy Zestaw Świąteczny to koszt 59,90 zł i zawiera krem do kąpieli i pod prysznic (500 ml), odżywcze masło do ciała (200 ml) oraz gąbkę body puff.

Podsumowując

Warto zajrzeć na stronę Boutique Cosmetics i zobaczyć jeszcze inne opcje jakie oferuje nam marka I Love Cosmetics. Jedno jest pewne, jest pięknie, kolorowo i pachnąco…

Ja osobiście zakochałam się w serii o zapachu Mango & Papaja, ale o gustach się ponoć nie dyskutuje 😉

Jestem ciekawa, o jakim zapachu zestaw, przypadłby Wam do gustu?

*                       *                       *

PS Zdradzę Wam w sekrecie, że niedawno ruszyła sprzedaż wyjątkowych Boxów. Założeniem firmy jest utrzymanie wysokiej jakości produktów. W związku z tym sprzedaż będzie się odbywać tylko 4 razy w roku w ilości limitowanej. Brzmi to intrygująco i z ogromnym zaciekawieniem oczekuję rozwiązania zagadki co znajdzie się w Boxie nr 1 🙂

Więcej o I Loxe Box dowiecie się -> Tutaj
Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.
Joanna Malinowska

L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream – test produktów

Test produktów L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream

Bez zbędnego wstępu, zacznę od tego, że uwielbiam fakt bycia wizażanką. To właśnie dzięki temu, że należę do klubu recenzentki na wizaż.pl miałam okazję przetestować poniższy produkt. W ramach testów otrzymałam zestaw trzech kosmetyków z serii Revitalift Cicacream, w którego skład wchodził:
1. krem na noc
2. krem na dzień
3. krem pod oczy.

L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream to przeciwzmarszczkowa seria odbudowująca. W kremach zawarto formułę z ekstraktem z Centella Asiatica. Jest to legendarna roślina wykorzystywana w medycynie chińskiej. Jej zadaniem jest wspierać odbudowę naturalnej bariery ochronnej skóry i redukować oznaki starzenia. Stosowałam cały zestaw i zdecydowanie mogę powiedzieć, że moja skóra odczuła nawilżenie.
Jako właścicielka cery mieszanej oraz wrażliwej i skłonnej do wyprysków skóry, ale muszę przyznać, że ten zestaw to była miłość od pierwszego użycia. Cała seria ma delikatny i przyjemny zapach, który uprzyjemnia rytuał pielęgnacji mojej skóry.

L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream

L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream – odczucia po stosowaniu

Początkowym zaskoczeniem był jedynie krem na noc, którego konsystencja jest dość niestandardowa. Zastanawiałam się jak Wam opisać, tę dość nieoczywistą konsystencję kremu. Chyba najbardziej trafne będzie stwierdzenie, że jest to krem, który jest lekki ale w dotyku przypominana mi trochę galaretkę. Natomiast, choć konsystencja jest zaskakująca, to trzeba przyznać, że nie ma problemu z jego rozprowadzaniem. Krem wchłania się naprawdę szybko i pozostawia przy tym pięknie odprężoną cerę.


Krem na dzień z tej serii jest dość lekki i przy nałożeniu niewielkiej ilości, nie obciąża mojej mieszanej cery, a jednocześnie daje poczucie nawilżenia. Natomiast nie przesadzałabym z nakładaną ilością. Przy cerach tłustych, bądź mieszanych niewielki nadmiar kremu, spowoduje że nasz makijaż nie będzie zbyt trwały, a cera może się mocno wyświecać.


Muszę przyznać, że moim ulubieńcem jest krem pod oczy o lekko różowym zabarwieniu. Jego konsystencja odpowiednio nawilża skórę pod moimi oczami, ale też nie wpływa negatywnie na utrzymywanie się makijażu przez cały dzień.


Dajcie znać jak przeciwdziałacie oznakom starzenia. Macie jakieś sprawdzone kosmetyki, a także sposoby na to by opóźnić procesy starzenia?

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

Joanna Malinowska

Kalendarz adwentowy z kosmetykami na 2018 rok

Kalendarz adwentowy to zdecydowany grudniowy hit. Tak, to jest już ten czas, kiedy powoli, powolutku zaczynamy myśleć o świętach. Może jeszcze za wcześnie na ozdoby w domu, ale oczywiście co kto lubi, ale… Jak dla mnie to czas na wybór kalendarza adwentowego. Nie, nie takiego z czekoladkami, ale raczej z kosmetykami czy innymi bajerami 😉 Wybór jest spory. Trzeba przyznać, że jest ewidentny szał na kosmetyczne kalendarze. Firmy prześcigają się między sobą designem i zawartością, a wszystko po to by wybrać właśnie ich kalendarz.

Ciekawi mnie czy planujecie zakup takiego kalendarza, by umilić sobie ten przedświąteczny okres, czy jednak nie lubicie takich niespodzianek.  Ja już swój wybrałam, ale nim do tego doszło, zrobiłam małe dochodzenie i sprawdziłam co nam w tym roku oferują fajnego. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam na poniższy filmik połączony z openboxem. Zobaczcie co zawierał mój kalendarz adwentowy i nie zapomnijcie zostawić łapkę w górę 😉

https://youtu.be/kYbrNI_wovg

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

kalendarz adwentowy

Lirene Dermoprogram – maseczki Peel Off

Pielęgnacja twarzy jest dla mnie bardzo ważna, a maseczki to zdecydowanie jeden z ulubionych kroków.
Mam sporo maseczek, które bardzo lubię i chętnie do nich wracam, ale postanowiłam, że w tym poście omówimy wyłącznie maseczki Peel Off od Lirene. Choć osobiście jestem fanką masek w płachcie, to te z Lirene mnie zachwyciły.
Lirene detoks i rozświetlenie to glinkowa maska głęboko oczyszczająca. Dla mojej, nieustannie zaczerwienionej cery z rozszerzonymi porami, po prostu ideał. Buzia po jej zastosowaniu była promienna, a pory wyraźnie zmniejszone.
Lirene spirulinowe nawilżenie, to głęboko nawilżająca maska algowa. Jako posiadaczka cery mieszanej nie mam potrzeby intensywnego nawilżania cery, ale bywają dni gdy skóra jest wyraźnie odwodniona i wtedy do akcji wkracza właśnie ta maseczka. Za co ją lubię? Za uczucie natychmiastowej ulgi.
Lirene olejkowe super odżywienie, to regenerująca maska z olejkiem rozmarynowym. Jeśli masz podrażnioną skórę, która potrzebuje regeneracji i ukojenia, warto po nią sięgnąć.
Lirene ekspresowy lifting, napinająca maska z 24k złotem i perłą. Świetnie się sprawdza dla cery dojrzałej, która potrzebuje ekspresowego odżywienia cery.
Lirene witaminowy koktajl, to rewitalizująca maska z witaminą C. Jeśli lubisz witaminę C w kosmetykach to ta maska z pewnością zachwyci również Ciebie. Po jej zastosowaniu moja cera była zdecydowanie bardziej promienna i rozświetlona, co zresztą sami możecie zobaczyć w moim vlogu.
Krótko mówiąc lubię absolutnie wszystkie, bo każda spełnia swoje zadanie. Minusem jest oczywiście to, że maskę trzeba sobie przygotować przed nałożeniem na twarz. Ja jestem w tej kwestii dość leniwa, więc jeśli już mam się bawić w „małego chemika” to muszę mieć pewność, że warto 😉
Teoretycznie wszystkie te maski są typem peel off, ale jak dla mnie nie jest to taka typowa maseczka którą się ściąga w jednym kawałku z twarzy. Samo ściąganie jej z twarzy nie jest bardzo uciążliwe, ale trzeba się liczyć z tym, że tam gdzie włosków jest więcej, odczucie przy ściąganiu może być mniej przyjemne 😉
Ogólne przygotowanie maski jest dość proste, tzn. mieszamy 30 ml wody oraz proszku z saszetki. Gotową papkę nakładamy na twarz i ściągamy po około 10-15 min. Ewentualne pozostałości zmywamy wodą i cieszymy się promienną i odżywioną cerą. Wszystko brzmi pięknie, szkoda tylko że efekt nie trwa wiecznie 😉
Podzielcie się Waszymi opiniami, dajcie znać czy już próbowałyście te maski, a jeśli tak jak u Was wypadły. Chętnie dowiem się również jakie są wasze maseczkowe hity 🙂

Promocja ROSSMANN -55%, czy warto?

O promocji w Rossmannie słyszał już chyba każdy. Rabat -55% bądź -49% kusi każdego. 
Sama na ostatniej promocji
popadłam w mały obłęd, ale… człowiek uczy się całe życie 😉
Tym razem, choć znowu zostałam
wybrańcem i mogłabym skorzystać z promocji na tydzień przed jej oficjalnym rozpoczęciem, nie zamierzam tego robić. 
Po pierwsze zapasy kosmetyczne
mam tak duże, że chyba sama do końca nie ogarniam tego co już mam. 
Po drugie staram się być
rozsądna i choć jestem vlogerką i mogłabym mieć przecież sporo nowości do
kolejnych filmików o treści makijażowej, to jednak rozsądek wygrywa.
Po trzecie nie dajmy się zwariować! Słowo promocja, a w dodatku
-55% już całkowicie usypia naszą czujność. No ale bądźmy szczerzy -55% przy
standardowych cenach Rossmanna to żadna okazja… Nie wcale nie oszalałam, to
naprawdę taka trochę ściema, a jeśli mi nie wierzysz zobacz sama.
Dodałam do koszyka trzy przykładowe produkty, na które może część
z Was ma zamiar polować. Dwa podkłady i pomadka, za które w Rossmannie w standardowej
cenie zapłaciłabym aż 148,47zł.
Z uwzględnieniem
rabatu -55%
cena robi się już bardziej przyjazna, bo 66,81zł już nas tak bardzo nie boli.
 
 
 
Tak z ciekawości weszłam sobie na pierwszy lepszy kosmetyczny
sklep online i dodałam do koszyka te same produkty. Razem z kosztami przesyłki (kurier) zapłaciłabym za nie 82,60zł
 
Tak wiem, to przecież drożej
aż o 15,79zł, ale… zważywszy na to, że nie musisz się przepychać podczas
promocji przez tłumy, które również ruszyły na kosmetyczne polowanie i masz pewność, że
dostajesz nowy, nieotwarty produkt, prosto do domu, robi się ciekawiej. 

Możecie też wybrać inny, tańszy sposób przesyłki i wtedy różnica nie będzie już tak duża.
Kolejny argument za tym by nie dać się zwariować, w sklepach online też są promocje, a to oznacza, że jeśli kochacie promocje to online też kupicie te same produkty taniej 🙂 
Podsumowując, żeby nie było że jestem antyRossmannowska, nie jestem, po prostu apeluję o rozsądek.
A Wy skusicie się na coś podczas najbliższej promocji w Rossmannie, czy jednak nic nie potrzebujcie?