Kuracja kwasami – RetixC 4% w praktyce

Kuracja kwasami jest dość popularnym sposobem poprawienia stanu skóry. Tyle że warto mieć świadomość, że kwasy są rożne, o różnym stężeniu, a co za tym idzie o różnej intensywności działania. Osobiście nie polecam stosowania dużych stężeń na własną rękę, bo efekty mogą być niestety odwrotne. Zamiast poprawienia stanu skór znacząco go pogorszymy. Ale do rzeczy!

Kwas retinol – kuracja kawasami

Jak już wspomniałam wyżej, kwasy i ich stężenia mogą być różne. Absolutnie nie polecam eksperymentów z dużymi stężeniami (tzn. kwasami do zabiegów profesjonalnych) w warunkach domowych. Przygodę z kwasami powinnaś zacząć od niskich stężeń, takie które są zawarte w kosmetykach przeznaczonych do domowej pielęgnacji. Zdaję sobie sprawę że działanie takich kosmetyków jest minimalne, ale pozwoli naszej skórze oswoić się z kwasami. Regularność jest tutaj kluczem do sukcesu. Więc jeśli oczekujesz efektów to zdecydowanie musisz być regularna i stosować kosmetyk zgodnie z zaleceniami.

Kuracja kwasami może przynieść naprawdę świetne efekty, ale wymaga czasu i cierpliwości. W dzisiejszym artykule opowiem nieco więcej na temat kuracji kwasem RetixC czyli maską retinolową 4%. Jest to już spore stężenie, ale postanowiłam wykonać go sama w domu, dlatego że miałam już do czynienia z tym kwasem. Wykonywałam ten zabieg w salonie kosmetycznym i wiedziałam jak trzeba go wykonać i jak zareaguje moja skóra.

Kuracja kwasem RetixC 4%

Zestaw służy do użytku profesjonalnego i zawiera serum i maskę, w których skład wchodzą:

  • Retinol 4% – silnie odmładza, zagęszcza, nawilża i rozświetla skórę, preparat zmniejsza ryzyko podrażnień i zapewnia wysoką tolerancję,
  • Witamina C 8% – w stabilnej, lewoskrętnej postaci działa rozświetlająco i silnie antyoksydacyjnie,
  • Antyoksydanty 30% – wykazują duże działanie odmładzające i chronią skórę przed szkodliwymi reakcjami utleniania.

Zabieg służy do użytku profesjonalnego, ale jako że miałam go już nakładany w warunkach profesjonalnych, uznałam że powtórzę zabieg w domu. (Nie zalecam tego, jeśli nigdy nie nakładałaś na swoją twarz kwasów o taki stężeniu).

Ogólnie sposób użycia jest bardzo prosty. Na odtłuszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu aplikujesz zawartość ampułki z serum z witaminą C i wmasowujesz aż do wchłonięcia. Następnie należy nałożyć cienką warstwę maski i pozostawić na skórze. Zestaw ze zdjęcia, czyli 1 saszetka z maską jest przeznaczona na jeden zabieg. Rekomendowany czas pozostawienia maski na skórze to 4-8 godzin. Po upływie określonego czasu należy dokładnie oczyścić skórę za pomocą czystej zimnej wody. Zabieg możesz powtórzyć najwcześniej po 4 tygodniach.

Jak przebiega rekonwalescencja po kuracji kwasem Retix.C 4%?

Decydując się na kuracje kwasami o takim stężeniu, musisz się liczyć z efektem łuszczenia skóry, trwającym nawet do 10 dni. W moim wypadku łuszczenie zaczynało się po 2-3 dniach od wykonania zabiegu. Początkowo skóra jest po prostu zaczerwieniona i lekko podrażniona.

Kilka dni później w centralnej części twarzy efekt łuszczenia był już niemal niewidoczny. Natomiast na szyi nadal występowało łuszczenie i podrażnienie skóry.

Cierpliwość to klucz do sukcesu. Niestety na efekty po tym zabiegu trzeba poczekać. Nim zobaczysz rozświetloną skórę, bez przebarwień, zazwyczaj musisz wykonać kilka takich zabiegów w serii. Fakt, że już po pierwszym widać lekką poprawę skóry, ale dopiero seria daje wyraźnie widoczne efekty.

O czym musisz pamiętać decydując się na kurację kwasem Retix.C?

Decydując się na kurację kwasami musisz sobie zdawać sprawę z tego, że po takim zabiegu będziesz wycięta z życia przez co najmniej kilka dni. W moim wypadku skóra wyglądała źle przez około tydzień i nie było mowy by nałożyć w tym czasie nawet lekki podkład czy krem BB bo niestety wszelkie skórki tylko się bardziej uwidaczniały.

Poza tym, co pewnie dla większości jest oczywiste, ale muszę to tutaj napisać, trzeba uważać na słońce. Skóra po retinolu jest dość wrażliwa i trzeba ją chronić przed słońcem. Stosowanie kremów z filtrami jest wręcz niezbędne. Ogólnie kuracje kwasami o większym stężeniu wykonuje się w okresie jesienno-zimowym i warto trzymać się tych zaleceń.

No i najważniejsze… nie eksperymentuj na własną rękę. Nie jesteś pewna jak poprawnie wykonać zabieg, czy Twoja skóra polubi się z kwasami? Wybierz się do dobrego salonu kosmetycznego, wykonaj zabieg w warunkach profesjonalnych. Być może nie potrzebujesz wysokich stężeń, a wystarczy tylko zabieg lekkim kwasem, albo stosowanie kosmetyków w warunkach domowych.

Warto korzystać z wiedzy profesjonalistów, którzy już po krótkim wywiadzie i przeglądzie stanu skóry, dobiorą nam odpowiedni zabieg, bądź kosmetyki.

Podsumowując

Kuracja kwasami potrafi fajnie poprawić stan naszej skóry. Jeśli jak ja borykasz się z rozszerzonymi porami, przebarwieniami i zaskórnikami, być może to zabieg właśnie dla Ciebie. Czy polecam RetixC 4%? Polecam i pewnie jesienią znowu go powtórzę.

A Ty masz jakieś już wykonywane jakieś zabiegi z kwasami? Polecasz jakieś kosmetyki z retinolem do stosowania w domu?

 

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

Joanna Malinowska

Czy Miracle Gel może zastąpić lakiery hybrydowe?

Dłonie są wizytówką każdej kobiety, a że czasy są niepewne ze względu na pandemię, sama dbam w domu o moje paznokcie. Miracle Gel od Sally Hansen zainteresował mnie ponieważ producent obiecuje trwałość lakieru nawet do 14 dni, bez konieczności stosowania lamp. Do tego samo ściąganie lakieru, nie jest tak czasochłonne jak przy manicure hybrydowym. O ile samo malowanie paznokci lakierami hybrydowymi nie jest skomplikowane to niestety ich ściąganie, jest jak dla mnie, mocno uciążliwe i czasochłonne.

Co to właściwie jest Miracle Gel od Sally Hansen?

Miracle Gel jest systemem żelowego manicure bez stosowania lamp UV. Producent zapewnia trwałość koloru nawet do 14 dni w dwóch prostych krokach. Wystarczy tylko nałożyć jedną, a najlepiej dwie (dla większej intensywności koloru) warstwy lakieru Miracle Gel, a następnie top coat Miracle Gel, którego zadaniem jest utrwalenie koloru.

miracle gel

Ot cała filozofia. Żadnych lamp UV, żadnego użerania się ze ściąganiem lakieru. Wystarczy tylko zmywacz do paznokci i gotowe. Dodatkowym atutem jest to że tak jak w przypadku lakierów hybrydowych tak i tutaj mamy dwa warianty wykończenia. To od naszych upodobań zależy, czy wybierzemy to błyszczący czy matowy.

Ogólnie zasada działania bardzo prosta. Tylko czy to naprawdę działa?

Jak się u mnie sprawdził Miracle Gel Sally Hansen?

Nim rozwinę swoją recenzję, dodam że testowałam kolor 680, czyli piękna krwistą czerwień. Chciałam to zaznaczyć, bo nie da się ukryć, że co jak co, ale na czerwieni od razu widać wszelkie niedoskonałości. Ponadto zestaw otrzymałam w ramach testu dla portalu wizaz.pl, nie mniej jednak opinia jest w pełni szczera.

Miracle Gel kolor 680

Jeśli chodzi o kolor 680 to bezwzględnie jest to piękna czerwień, która niesamowicie mi się podoba. W zestawie jaki otrzymałam, były też dwa topy, 101 błyszczący i 102 matowy. Stosowałam oba i nie zauważyłam różnicy w trwałości lakieru. Można więc założyć, że oba wpływają tak samo na trwałość lakierów Miracle Gel.

Co do topu matowego (nr 102) pewnie nie będę obiektywna, bo po prosu średnio lubię takie wykończenie. Ogólnie mam wrażenie, że bez względu na to czy jest to matowy top hybrydowy, czy Miracle Gel, to efekt jest ten sam. Jak dla mnie, główna wada matowego wykończenia paznokci jest to, że szybko się rysują i wyglądają nieestetycznie. Zdecydowanie jestem zwolenniczką błyszczących paznokci, dlatego że mam wrażenie, że dłużej wyglądają świeżo i ładnie.

Miracle Gel kolor 680

Niestety w obu przypadkach odniosłam wrażenie, że nałożenie warstwy top powoduje rozpuszczenie lakieru. Za każdym razem odczekiwałam kilka minut, by lakier dobrze wyschnął, niestety nakładanie topu, powodowało powstawanie smug. Nie wygląda to zbyt estetycznie, zwłaszcza w przypadku wymagającego czerwonego koloru.

Co do trwałości, niestety też nie powala. Niestety w moim wypadku lakier utrzymywał się zaledwie kilka dni. Natomiast zaznaczę, że w tym czasie wykonywałam normalne czynności, tradycyjnej pani domu. Dbałam o porządek, prałam, sprzątałam itp. Czyli wykonywałam wszystkie te czynności, które na co dzień wykonuje większość z nas. Po dwóch dniach stan lakieru prezentował się tak jak na poniższym zdjęciu.

Mam też uwagi do matowiego topu, dlatego że moim zdaniem mat utrzymuje się bardzo krótko. Odnoszę wrażenie, że już po dwóch dniach z matu niewiele zostało. Natomiast paznokcie wygląda nieładnie, a wszelkie niedoskonałości, tupu smugi czy ryski na lakierze są jeszcze bardziej widoczne.

Podsumowując

W moim odczuci Miracle Gel Sally Hansen niestety nie jest wart swojej ceny i nie zastąpi, znacznie trwalszego manicure hybrydowego. Moim zdaniem Miracle Gel niestety nie jest tak trwały jak manicure hybrydowy. W moim odczuciu nie utrzymywał się w dobrym stanie nawet 5 dni, a to trochę go dyskwalifikuje ze wzglądu na to, co obiecuje nam producent. Mam ochotę wypróbować jeszcze jakiś inny kolor, np. nude, by sprawdzić czy jego trwałość oraz odczucia wizualne są równie słabe, ale chyb trochę mi szkoda wydawać ponad dwadzieścia złotych, na lakier który użyję tylko do testu. Niestety obawiam się, że wynik może być podobny, ale dajcie znać czy stosowałyście Miracle Gel. A jeśli tak to dajcie znać jak się sprawdził i jaki kolor lakieru miałyście.

 

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

Joanna Malinowska

Maseczka zwężająca pory AA – cera z problemami

Nie miałam tyle szczęścia. Nigdy nie byłam posiadaczką idealnej cery. Już nawet nie pamiętam od kiedy walczę z niedoskonałościami i rozszerzonymi porami. Jeśli jesteś farciarą i masz idealną cerę, ten tekst nie jest dla Ciebie. Jeśli tak jak ja nigdy takiej nie miałaś, zapraszam do czytania.

Maseczka zwężająca pory AA rozwiąże mój problem?

Zawsze marzyłam o tym by pozbyć się niedoskonałości. Walczę z nimi odkąd zaczęłam dojrzewać i pomimo 40-ki na karku nadal dojrzewam i mam wrażenie, że to się już nie zmieni… Z biegiem lat do wyprysków dołączyły rozszerzone pory i podrażniona skóra. No naprawdę mam komplet nieszczęść na twarzy. Ale przejdźmy do rzeczy.

Maseczka zwężająca pory AA przykuła moje oko w drogerii i pomyślałam, że w związku z tym, że to tylko saszetka to kupię ją i wypróbuję. Przez te wszystkie lata nie nauczyłam się tego, by nie ufać za bardzo producentom. Cóż, zdecydowanie nie warto im ufać, ale jakoś przetestować dany produkt trzeba 😉

Maseczka ma pojemność 10 ml i wystarczyła mi na 3 użycia. Konsystencja jest dość mocno kremowa i jakoś nie czułam potrzeby nakładania grubszej warstwy. Z mojej perspektywy nie było takiej potrzeby.

Poza tym, że konsystencja była mocno kremowa to wyczułam tam również grudki, ale tak szczerze, było ich tak niewiele, że nie bardzo wiem jakie miało by być ich działanie.

Podsumowując

No niestety nie polecam. Serio, nic się nie wydarzyło. Nie zauważyłam nawet delikatnej poprawy mojej cery. Wiem że saszetka, to nie jest duży wydatek, ale z mojej perspektywy, po prostu nie warto. Lepiej wydaj te pieniądze na coś innego. Ja czuję się rozczarowana, bo po raz kolejny miałam nadzieję, że skóra się trochę poprawi i po raz kolejny się rozczarowałam…

A Ty masz jakiś sprawdzony produkt na zwężone pory? Bo moja cera zdecydowanie takiego potrzebuje.

 

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

Joanna Malinowska

Kubeczek menstruacyjny – co warto wiedzieć

Kubeczek menstruacyjny zmienił moje życie. Naprawdę. Nie przesadzam. Stosowanie kubeczka menstruacyjnego uwolniło mnie od chodzenia w przysłowiowej pieluszce i pozwoliło poczuć się komfortowo nawet w TE dni.

Co to jest kubeczek menstruacyjny?

Artykuł powinnam rozpocząć właśnie od odpowiedzi na to pytanie. Choć przypuszczam, że większość z Was słyszała już o tych kubeczkach, to mam wrażenie, że wciąż jest to temat trochę tabu.

kubeczek menstruacyjny

Zacznijmy od tego, że gdy pierwszy raz usłyszałam o kubeczku menstruacyjnym, na mojej twarzy malował się raczej obraz obrzydzenia… 
Że niby mam wkładać w siebie jakiś kubeczek, do którego będzie spływała krew…?

Cóż, mogę sobie wyobrazić Wasz wyraz twarzy, ale dokładnie TAK!

Jeśli myślisz, że stosowanie kubeczka menstruacyjnego jest bardziej obrzydliwe, niż stosowanie podpasek, czy tamponów, to prawdopodobnie nigdy go nie stosowałaś.
Oczywiście od każdej reguły są wyjątki. Każdy jest inny, prowadzi inny tryb życia i ma inne potrzeby. Nie mniej jednak, po tym jak po raz pierwszy użyłam kubeczka menstruacyjnego w mojej głowie kotłowała się tylko jedna myśl… Czemu do cholery dopiero teraz!

Serio! Tu nie ma miejsca na budowanie napięcia i dramaturgii. Nie próbowałaś, to serio warto spróbować i wyrobić sobie swoje własne zdanie. Być może tak jak ja, poczujesz że właśnie to jest idealne rozwiązanie na te trudne dni.

Jaki kubeczek menstruacyjny wybrać?

Nie będę tutaj obiektywna, bo mam  tylko jeden. Wybrałam kubeczek menstruacyjny Facelle, tylko dlatego, że był dostępny w Rossmannie i mogłam go po prostu kupić, pod wpływem chwili. Drugi argument dla którego go kupiłam, to cena 39,99 zł. Jest to jeden z najtańszych kubeczków menstruacyjnych jakie znalazłam. Poza tym są dostępne od ręki, więc uznałam, że jest idealny do tego, by wypróbować taki system zabezpieczania się podczas miesiączki.

kubeczek menstruacyjny

Kubeczki menstruacyjne występują w różnych rozmiarach, a ich wybór na rynku jest naprawdę spory. Wystarczy troch poszperać w sieci by znaleźć odpowiedni dla siebie. Najpopularniejsze kubeczki menstruacyjne to: Lily CupLunette, Perfect Cup, MeLuna. Natomiast wybór jest o wiele większy, a opinie tak skrajne, że uważam, że jednak trzeba się kierować anatomią naszego ciała i trochę intuicją.

Pierwszy raz z kubeczkiem menstruacyjnym

Z pewnością kluczem do udanej relacji z kubeczkami jest tzw. dotarcie się i bliższe poznanie (tak wiem jak to brzmi, ale jakby nie było, jest to pewnego rodzaju relacja). Bez koloryzowania powiem, że pierwsza aplikacja wiązała się dla mnie ze stresem, bo obawiałam się, że mogę go potem nie wyjąć. Inna sprawa jest taka, że bałam się że wypadnie, a ja zaleję się nagle krwią…

Bez obaw. Wiem, że przedstawiony powyżej obraz jest dość drastyczny, ale właśnie takie obawy towarzyszyły mi pod czas pierwszych dni z kubeczkiem.

kubeczek menstruacyjny

Zdecydowanie nie jest tak źle jak by się mogło wydawać. Aplikacja wymaga po prostu wprawy i wyczucia, trochę tak jak w przypadku tamponów. Pamiętaj, że kubeczek menstruacyjny wkładamy nieco płycej niż tampon, ale ważne by końcówka kubeczka nie wystawała z pochwy, bo będzie się to wiązało z dużym dyskomfortem. Kubeczek możesz aplikować w różnych pozycjach (tak jak w przypadku tamponów), a krawędzie pierścienia można zgiąć w kształt litery C, S lub po prostu do środka. Ważne by wyczuć, że kubeczek się zassał. Na początku radzę zakładać również cienką wkładkę, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.

Choć brzmi to wszystko skomplikowanie, jestem pewna, że z każdą kolejną miesiączką dojdziesz do większej wprawy.

Środki ostrożności w przypadku stosowania kubeczka menstruacyjnego

Chyba nie muszę tłumaczyć, że o nasze miejsca intymne trzeba dbać. W czasie miesiączki szczególnie powinnyśmy dbać o higienę. Aplikując kubeczek pamiętaj, o czystych dłoniach i paznokciach. Kubeczek wyjmujemy co 8-12h, myjemy pod bieżącą wodą i możemy go zaaplikować ponownie. Przed pierwszą aplikacją, na początku i po zakończeniu cyklu odkażam kubeczek gotując go we wrzątku przez kilka minut.

Do mojego kubeczka był dołączony woreczek, w którym przechowuję mój kubeczek. Dbam o niego, bo chcę by mi towarzyszył przez najbliższe kilka lat. Nie ukrywam, że głównym argumentem za tym, by zrezygnować z podpasek były względy ekologiczne. M.in. dlatego posiadam tylko jeden kubeczek, bo on w zupełności mi wystarcza, a finalnie wszystkie posiadane przez nas rzeczy lądują na wysypisku śmieci.

Już na sam koniec dodam, by nie kupować kubeczków z niepewnych źródeł. Pamiętaj, że stosowanie kubeczka będzie bezpieczne, jeśli sam kubeczek będzie wykonany z bezpiecznego tworzywa z odpowiednimi certyfikatami. Ja osobiście bałabym się kupić kubeczek menstruacyjny z popularnych chińskich sklepów internetowych.

Jeśli miałaś do czynienia z kubeczkiem menstruacyjnym, daj znać jakie są Twoje odczucia. A może masz swój ulubiony kubeczek, który zaskoczył Cię idealnie dopasowanym kształtem anatomicznym. Czekam na Wasze komentarze.

 

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

Joanna Malinowska

Sposób na trądzik, który naprawdę działa!

Mam na karku 40 lat i trądzik. Moja cerę, która nieustannie boryka się z trądzikiem. Czy jest na to jakiś sposób? Czy można się szybko pozbyć wulkanów na twarzy? Zaskoczę Cię bo jest na to sposób! Wystarczyła jedna noc by złagodzić stany zapalne, a po kolejnych dniach była już nie do poznania. Ale dość wodzenia za nos, czas zdradzić ten magiczny sposób, który naprawdę DZIAŁA!

Problemy z trądzikiem w każdym wieku.

Jak wspominałam, do nastolatek już nie należę, a moja cera przechodzi jakieś apogeum wysypu, zwłaszcza na linii żuchwy. Nie będę opisywać jak się z tym czuję, bo jeśli czytasz ten artykuł, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że dokładnie wiesz jak to jest. Ktoś kto walczył z trądzikiem od lat, tak jak ja, z pewnością przerobił już wiele sposobów walki z trądzikiem. Stosowałam maści, kremy, płyny, kuracje antybiotykowe i hormonalne. Naprawdę wiele przeszłam w tej drodze do normalnej cery. Co gorsza nie znalazłam lekarza, który miałby odpowiednia wiedzę i chęci by mi pomóc. Czasem tak sobie myślę, że większość z lekarzy na jakich trafiałam, przespało swoje studia i teraz traktują mnie jak królika doświadczalnego.

Nie jestem lekarzem, ale tak na chłopski rozum, trądzik jest efektem ubocznym czegoś co w naszym organizmie się dzieje. Najprościej było by zlecić badania i sprawdzić gdzie jest przyczyna. Różnego rodzaju wysyp na skórze, w zależności od miejsca postawania, jest wiązany z innymi schorzeniami. Pierwszym krokiem zaraz po wywiadzie przeprowadzonym z pacjentem, powinny być badania, które potwierdzą bądź wykluczą pewne schorzenia. No to gratuluję szczęścia jeśli traficie na lekarza, który zechce was na takie badania skierować. Jak do tej pory usłyszałam co najwyżej, że wymyślam i bez antybiotyków się nie obędzie. Cóż, będę szczera. Godziłam się na takie kuracje, ale skoro powstaje ten artykuł to znaczy, że problemu się nie pozbyłam.

Trądzik

Poniżej zaprezentuję zdjęcie, które tak naprawdę nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego. Dawno nie było tak źle i dano nie czułam się tak brzydka. Moja samoocena spadła do zera i właściwie brakowało mi już pomysłu jak sobie pomóc. Sporo osób sugerowało mi dietę, która oczyści mój organizm, ale prawda jest taka że to długotrwały proces, a ja chciałam szybko pozbyć się TEGO z mojej twarzy. Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale gdy je robiłam nie przypuszczałam, że powstanie ten tekst. A już na pewno nie sądziłam, że efekty będą tak spektakularne!

Powyższy widok jest smutny i przygnębiający, ale na szczęście to przeszłość. Wystarczyła jedna noc, by znacząco poprawić stan skóry. Wiem że to brzmi jak jakaś obietnica prosto z reklamy, ale jestem żywym przykładem, że to działa. Zobacz efekt po dwóch dniach i jeśli znasz sposób, który działa równie szybko, podziel się z nami w komentarzu. Ja póki co nie znalazłam. Natomiast działanie tego specyfiku tak mnie zaskoczyło, że nawet nie zrobiłam zdjęcia po pierwszej nocy. Za to kolejnego już dnia byłam już bardziej przygotowana na efekt jakiego mogę się spodziewać i na szczęście zrobiłam zdjęcia, którymi mogę się tu teraz pochwalić.

Wiem że cera nie jest idealnie gładka i daleko jej do perfekcyjnej, ale już taki efekt jest znacznie lepszy, niż to co jeszcze kilka dni temu miałam na twarzy. Nie ukrywam, że liczę że to dopiero początek i z każdym dniem będzie lepiej.

Daj znać co sądzisz o poprawie cery w ciągu zaledwie dwóch dni. Czy tez uważasz, że efekt jest całkiem niezły?

Magiczne plastry na trądzić

W woli wyjaśnienia. To nie są plastry na trądzik. Te które mam są przeznaczone do leczenia blizn. Nie mniej jednak ich zastosowanie na zmiany trądzikowe zadziałało lepiej, niż nie jeden lek, maść, czy cudowny punktowy żel na trądzik. Nie jestem farmaceutom, czy lekarzem, więc nie wyjaśnię dlaczego te plastry na blizny łagodzą trądzik. Zakładam, że chodzi o to, że mają łagodzić rany. Są pewnego rodzaju lekiem wspomagającym gojenie, a zmiany trądzikowe potrafią być czasem jedną wielką raną.

Widziałam też, że niektóre osoby polecają stosowanie żelowych plastrów na odciski. Ich działanie jest pewnie zbliżone do tych które mam ja. Różnica polega jednak na wielkości. Wszystko zależy od tego jak duże problemy skórne masz. Jeśli masz pojedyncze krostki, żelowe plastry na stopy powinny być w sam raz. Natomiast jeśli borykasz się z większymi zmianami, chyba lepiej kupić opakowanie takich plastrów na blizny. Wtedy jest ich po postu więcej i można je dowolnie przycinać w zależności od potrzeb.

Podsumowując

Chciałabym zaznaczyć, że zastosowanie plastrów nie rozwiąże Twoich problemów z cerą. To tylko środek zapobiegawczy, który pozwoli Ci zniwelować stany zapalne. Takie jak widać u mnie na zdjęciach, przed zastosowaniem plastrów. Trądzik to skomplikowana choroba i nie daj sobie wmówić że plasterki, bądź krem, czy maść rozwiążą Twoje problemy. Po tylu latach już wiem, że działanie na zewnątrz łagodzi skutki trądziku, ale go nie leczy.

Noszę się z zamiarem przejścia na dietę i oczyszczenie organizmu z toksyn. Przypuszczam, że moje problemy mają podłoże hormonalne. Niestety nadal nie znalazłam dobrego endokrynologa, ale nie poddaję się i dzielnie od lat walczę o lepszy stan mojej skóry.

Jeśli znacie jakieś cudowne sposoby na walkę z trądzikiem, zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

Joanna Malinowska

Pielęgnacja cery trądzikowej z Pharmaceris T

Cześć. Rozsiądź się wygodnie, bo dzisiaj opowiem Ci, w jaki sposób wspomóc się w walce z niedoskonałościami cery. Dlaczego sięgnęłam po serię T od Pharmaceris? Bo perfekcyjna, nieskazitelna cera to marzenie każdej z nas. Niestety spora część kobiet boryka się z różnego rodzaju problemami skórnymi. Trądzik wieku dorosłego, na szczęście, nie jest już tematem tabu. Mamy większą wiedzę i zdecydowanie większy dostęp do różnego rodzaju dermokosmetyków, które wspierają nas w walce z niedoskonałościami.

Niemniej jednak, nie ważne czy masz -naście, czy może -dzieści lat… Z pewnością za każdym razem, gdy spoglądasz w lustro i widzisz kolejny wyprysk na swojej twarzy, czujesz się sfrustrowana i tracisz pewność siebie. Nie martw się. Jest nas więcej i są sposoby, by sobie pomóc w walce z tymi nieprzyjemnymi dolegliwościami skórnymi.

Postawy w pielęgnacji skóry z niedoskonałościami

Jeśli – tak jak ja, jesteś osobą, która od lat boryka się z trądzikiem, to pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, jak ważna jest odpowiednia pielęgnacja takiej skóry. Kilka tygodni temu, postawiłam na dermokosmetyki Pharmaceris T skierowane do cery trądzikowej i dzisiaj przychodzę z podsumowaniem tej pielęgnacji.

pharmaceris T

 

 

Preparaty z serii  T zawierają innowacyjne formuły, pozwalające skutecznie pielęgnować i walczyć z trądzikiem. W mojej pielęgnacji postawiłam na powyższe dermokosmetyki. Jednak wybór jest znacznie większy i jestem pewna, że na stronie Pharmaceris znajdziesz właściwe dla siebie produkty. Warto przyjrzeć się potrzebom naszej skóry. To my najlepiej widzimy czy nasza skóra jest odwodniona, przesuszona, podrażniona itp. Poza tym mamy też swoje upodobania. Na szczęście gama produktów Pharmaceris T jest dość szeroka, co ułatwia dobór odpowiednich produktów do codziennego stosowania.

Pierwszy krok – czyli oczyszczanie z Pharmaceris T

Swoją pielęgnację rozpoczynam od dokładnego oczyszczania twarzy i w tym wypadku postawiłam na poniższe produkty:

  • Antybakteryjny żel myjący T do twarzy – przeznaczony do codziennego stosowania, odpowiedni dla skóry w każdym wieku,
  • Tonik normalizujący  T – działa oczyszczająco i zmniejsza widoczność porów,
  • Oczyszczający spray antybakteryjny T – do stosowania na twarz, dekolt, plecy i ręce.

pharmaceris T

Pamiętaj, że dobre oczyszczanie jest podstawą pielęgnacji. Z tym trio czuję, że moja skóra jest domyta, a po zastosowaniu toniku odświeżona i ukojona. Spray oczyszczający działa antybakteryjnie i możesz go stosować na różne partie ciała, w zależności od potrzeby. Ja stosowałam go najczęściej jako jeden z etapów porannego i wieczornego oczyszczania. Natomiast nie ma żadnych przeciwskazań, by zastosować go również w ciągu dnia. Po prostu obserwuj swoją cerę i dobierz częstotliwość do swoich potrzeb.

Ja już po kilku dniach zauważyłam wyraźną poprawę na mojej twarzy. Wcześniej oczyszczanie wiązało się z zaczerwienieniem i podrażnieniem skóry. Zmieniałam płyny micelarne, toniki, żele, ale efekt był niemal zawsze ten sam. Teraz już rozumiem, że moja skóra nie lubi intensywnego oczyszczania wacikami, a płyny micelarne bardzo często ją podrażniają. Są inne sposoby oczyszczania, a te trzy produkty świetnie sobie radzą. Efekt jest taki, że odzyskałam normalny koloryt cery i gołym okiem widać, że skóra jest ukojona, a jednocześnie dobrze oczyszczona.

Drugi krok – pielęgnacja z Pharmaceris T

Kolejnym krokiem, zaraz po dokładnym oczyszczeniu twarzy, jest nałożenie preparatów pielęgnacyjnych. By uzyskać jak najlepszy efekt, na okres kilku tygodni całkowicie odstawiłam wszystkie inne produkty i skupiłam się wyłącznie na trzech poniższych.

pharmaceris T

Żel punktowy Pharmaceris T ratował mnie w sytuacji, gdy trzeba było zadziałać na pojawiające się zmiany trądzikowe. Preparat zawiera stężoną 2% formułę H2O2 oraz kwas salicylowy. Dzięki tym składnikom przyspiesza ustępowanie istniejących zmian trądzikowych i zmniejsza ich wielkość oraz widoczność.

Niestety, moja skóra ma tendencję do powstawania dużych wykwitów trądzikowych, zwłaszcza w okolicach żuchwy i szyi. Gdy tylko wyczuwałam pod palcami pojawiające się kolejne wykwity, od razu działałam żelem punktowym. Im szybciej zadziałasz, tym większa szansa, że zapobiegniesz rozwojowi szpecących niedoskonałości.

Kolejny etap, to oczywiście nałożenie kremu, który wspomoże walkę z trądzikiem. Na dzień stosowałam normalizujący krem z SPF 20, co miało dla mnie ogromne znaczenie. Przy stosowaniu preparatów z kwasami trzeba uważać na słońce i ważne, by w ciągu dnia stosować kremy z filtrami. Moja skóra ma tendencję do wyświecania się w strefie T, ale jednocześnie potrzebuje delikatnego nawilżenia. Po zastosowaniu kremu normalizującego czułam że cera jest odpowiednio nawilżona, a produkcja sebum wyraźnie zmniejszona. To właśnie efekt, jakiego oczekuję od kremu stosowanego na dzień. Dodatkowo krem ma za zadanie zmniejszać widoczność porów, co dla mnie ma spore znaczenie. Odkąd pamiętam, moją twarz „zdobiły” wypryski i rozszerzone pory.

Pielęgnację na noc wzbogacałam kremem z retinolem na trądzik wieku dorosłego Pharmaceris T. O ile wszystkie wymienione wcześniej produkty można stosować w każdym wieku, to ten krem jest skierowany właśnie dla osób powyżej 25. roku życia. Preparat zawiera wysokie stężenie czystego 0,3% retinolu. To dzięki temu krem wykazuje zrównoważone działanie przeciwtrądzikowe, ale też przeciwzmarszczkowe. Przy regularnym stosowaniu tego preparatu na noc, zauważyłam wyraźne zwężenie porów i ukojenie skóry. Mam wrażenie, że ilość wydzielanego sebum wyraźnie się zmniejszyła, przy jednoczesnym, odpowiednim nawilżeniu skóry.

Podsumowując

Cera trądzikowa nie jest łatwa w pielęgnacji. Wiem to, bo od wieku dojrzewania borykam się z tym problemem. Doskonale zdaję sobie też sprawę, że sama pielęgnacja czasem nie wystarcza. Jeśli widzisz, że Twoja cera jest w naprawdę kiepskim stanie, koniecznie umów się na poradę dermatologiczną. By uporać się z problemami skórnymi, trzeba zadziałać z wielu stron jednocześnie. Warto zadbać o podstawy, które trzeba wprowadzić w swoim życiu, typu odpowiednia ilość wody, ograniczenie słodyczy… Choć wydają się dość błahe, to mają ogromne znaczenie dla naszego organizmu. Warto pamiętać, że to, co pojawia się na zewnątrz naszego organizmu, w tym wypadku na skórze, często jest przyczyną schorzeń wewnętrznych. Spróbuj zmienić swoje nawyki żywieniowe, zadbaj o odpowiednie nawodnienie organizmu i wzbogać to odpowiednią pielęgnacją, a jestem niemal pewna, że szybko dostrzeżesz pierwsze zmiany na Twojej twarzy.

Po więcej z życia wziętych pogadanek, zapraszam na Youtube Instagram.

Joanna Malinowska