Co warto kupić w Niemczech

O zakupach w Niemczech słyszymy całkiem sporo. Usługi w tym kraju, typu fryzjer, mechanik, itp. są dość drogie. Za to jest sporo rzeczy, które po prostu warto kupić w Niemczech.

Co najczęściej kupujemy w Niemczech?

Do takich rzeczy bezwzględnie należy niemiecka chemia. Wszelkiego rodzaju proszki słyną z lepszej jakości, więc Polacy chętnie je kupują. Sama przywiozłam ogromny proszek do prania i kilka odplamiaczy, ale dzisiaj skupimy się na innych produktach.
Żele pod prysznic, szampony, balsamy itp. też mają niższe ceny niż w Polsce, dlatego zawsze jak wyjeżdżam do Niemiec robię sobie małe zapasy.

Co tym razem przywiozłam z Niemiec?

Tym razem bardzo się ograniczyłam, bo jako blogerka zdecydowanie nie narzekam na niedobór kosmetyków. Jako, że bardzo lubię pachnące żele Balea, musiałam zajrzeć do sklepy DM i kupiłam sobie trzy poniższe zapachy.

Potwierdzam, pachną obłędnie i kosztują grosze, bo 0,55€.

Z firmy Balea kupiłam trzy suche szampony. Każdy inny, więc będzie co testować. Lubię suche szampony, więc liczę, że i te mnie nie zawiodą.
Cena, to zawrotne 1,95 €

Nie jestem fanką mgiełek. Są ok. ale jednak wolę używać perfumy. Mimo to z czystej ciekawości kupiłam również mgiełkę do ciała z edycji limitowanej.
Cena to jedyne 1,95 €. Żal było nie wziąć zwłaszcza, że zapach jest przyjemny i orzeźwiający, a latem w sumie takie lekkie zapachy lepiej się sprawdzają, niż ciężkie perfumy.

Nie byłabym sobą gdybym nie kupiła też czegoś makijażowego. Gąbeczek nigdy za wiele, więc kupiłam kolejną. Ta jest w kolorze szarym, z jednej strony skośno ścięta. Ebelin jest do linia produktów makijażowych sklepu DM. Mam już w swojej kolekcji jeden pędzelek do blendowania, teraz do kolekcji doszła jeszcze ta oto gąbeczka.
Cena 2,45 €

Moje brwi nie mają idealnego kształtu, więc codziennie nadaję im odpowiedni kształt. Mam kilka ulubionych produktów do brwi, ale prawda jest taka, że lubię je zmieniać i testować kolejne. Tą kredkę polecała kiedyś Mirella na swoim kanale i uznałam, że sprawdzę ją również ja 😉
To kredka Catrice w kolorze 030 Dark, bardzo precyzyjna, ale dość miękka, więc chyba nie będzie zbyt wydajna.
Cena 2,95 €

Buszując między pułkami natknęłam się na nowości marki Catrice i nie mogłam przejść obojętnie obok tego bronzera. Testowałam go już kilka razy i zdecydowanie trafia na listę moich ulubieńców.
Cena 4,95 €

W komatycznych nowościach znalazła się też poniższa pomadka firmy L’Oréal

Mój kolor to 820. Na ustach wygląda bardzo ładnie, bo to zbliżony kolor moich ust, tylko bardziej intensywny. Pomadka tania nie była, ale bardzo się cieszę z jej zakupu, bo naprawdę świetnie się ją nosi na ustach.
Cena 9,95 €

Już niemal na koniec coś nawilżającego. Balsam do ust Blistex. Mega nawilżający o delikatnym przyjemnym zapachu. Uwielbiam tą pomadkę i z pewnością zagości w mojej torebce już na stałe.
Cena 1,25 €

Żeby nikt nie powiedział, że jestem najgorszą żoną świata.
Uciszając gromki śmiech, na swoją obronę powiem tylko, że mój mąż należy do tych, którzy niczego nigdy nie potrzebują 😉
Ten typ tak ma i nawet na ten mini kremik nie zareagował zbyt entuzjastycznie 😉
Cena – nie mam pojęcia hahaha

To już wszystkie kosmetyczne zdobycze. Nie jest tego dużo, bo warto zachować w tym wszystkim rozsądek.
Jeśli masz jakieś sprawdzone produkty daj znać co warto kupić w Niemczech. Pewnie będę tam znowu za rok, więc może coś podpatrzę.

A tymczasem do następnego :*
Nie zapomnijcie zajrzeć na Instagram i YouTube, tam też sporo się dzieje 😉

9 Comments

  1. Produkty Balea z DM są jakby bezkonkurencyjne dla mnie! Kocham ich zapach no i działanie 🙂 Zdecydowanie warto i zawsze, gdy wracam z Niemiec to z pełną siatką żeli do kąpieli 🙂

  2. O chemii niemieckiej słyszałam, moja mama często kupuje ją w sieci ale wiadomo że ceny już nie takie super. Ale jakość faktycznie lepsza. Kosmetyków Balea dawno nie używałam ale w ogólnej ocenie wypadają według mnie calkiem nieźle!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *